Tag Archives: szczeniaki

Przybyło…

W Górce Podduchownej przyszło na świat sześć szczeniąt, same suki. Rodzice oczywiście ci sami, co w przypadku Argo czyli Choco-Pop i Atta, więcej informacji u Piotra – Górka Podduchowna.

Tags: ,

Osiem przypadków

Barbet Argo Zabrzmi dziwnie (ktoś się pewnie oburzy), ale to, że Argo trafił do nas zawdzięczamy …przypadkowi. Ja sam jestem niestety alergikiem i marzenia o posiadaniu zwierząt innych niż żółw czy rybki były niemożliwe do zrealizowania. Do czasu. Któregoś dnia, Ania przypadkowo (1) trafiła na stronę, której zadaniem była pomoc w wyborze psa. Po wybraniu kilku opcji, w tym nieszczęsnej „hipoalergiczności”, pojawiła się krótka lista psów. Barbety są na tyle niepopularne, że trafienie na jakiekolwiek wzmianki o nich graniczy z cudem (niedawno polski miesięcznik o psach, w artykule poświęconym francuskim rasom, zadowolił się stwierdzeniem – „że jest taka rasa”), tym razem okazało się, że przypadkowo (2) prawdopodobnie Ania z Barbeciarskiej Chaty dodała profil rasy do portalu. W ten sposób Barbet wylądował na szczycie listy polecanych ras. Psiak okrutnie przypadł nam do gustu, szybkie wyszukiwanie informacji i okazuje się, że w Łodzi (czyli niedaleko) jest hodowla (3 – niby nic, ale znajdźcie inną). Pierwszy kontakt z Piotrem – dopiero co się urodziły (4 – teraz trzeba czekać rok), w czasie rozmowy usłyszeliśmy coś, co niektórych może odstraszać a nas zadziałało wręcz przeciwnie „to że chcecie psa i po niego przyjedziecie nie oznacza, że go dostaniecie– musicie się z tym liczyć”. Po czasie dowiedzieliśmy się, że wielu potencjalnych kupców wraca z Górki z …opakowaniem karmy w ramach refundacji kosztów podróży. Piotr bardzo dba o to, by jego psy trafiały do odpowiednich ludzi (raz zdarzyło się inaczej i pies został „odbity”) i każdy potencjalny nabywca jest solidnie weryfikowany, przez Piotra i …jego psy. Nie pozostało nic innego tylko jechać w ciemno.

Na miejscu w małym „gospodarstwie” poznaliśmy Piotra i jego żonę Maję a Choco-Pop i Atta wybiegły nam na spotkanie. Wtedy pierwszy raz zobaczyliśmy psy, które wyglądają jak małe niedźwiadki. Pod samym domem oczekiwała nas dostojna Ottavia (gdzież głowa rodu, będzie ganiać do gości) i śpiące . Widok i doznania nie do opisania. Tu znowu wydarzyło się cos przedziwnego (5). Jeden z malców obudził się i chwiejnym krokiem podszedł do Ani. Wszystkie pozostałe spały jak zabite, a ten jeden z uporem maniaka szedł za czerwono-białymi butami Ani. Tak to ten sam malec, którego widać na zdjęciu w prawym górnym rogu. Argo wybrał sam. Dzień spędziliśmy na rozmowach (nie lekceważcie tego – nikt nie wie o psach tyle co hodowca, jeśli ten nie ma czasu z Wami rozmawiać, poszukajcie innego, jeśli to Wy nie macie czasu na rozmowy to polecam zbieranie znaczków) z Piotrem i Mają i na zabawach z psami i szczeniakami (zmęczona Atta pozostawała na uboczu, a Ottavia wylegiwała się na slońcu), Choco-Pop szalał non-stop…choć swoich własnych dzieci unikał jak ognia (chyba widział, że to jego sprawka). Barbet Argo Wyglądało to komicznie bo ilekroć, któryś z malców próbował doturlać się do taty, ten zwiewał w inne miejsce. Sokoły co jakiś czas dawały znać o przelatujących ptakach a Ja starałem się trzymać blisko psów, chcąc sprawdzić czy mnie nie uczulają.

Ania tymczasem z Argiem na rękach rozmawiała z Piotrem. Piotr oceniał nas, a my jego. Co zobaczyliśmy? Zadbane, czyste i otoczone opieką szczenięta, które większość czasu spędzały na dworze z innymi psami. U Piotra, gdy wracają do domu, co dwie godziny odbywa się rytualne wystawienie psów na dwór. Dzięki temu małe nigdy nie załatwiają się domu i zawsze mają czysto w posłanku (Piotr, który jest myśliwym, strzela gdy jedzą– efekt – nigdy nie boją się hałasów). Jeszcze nie-nasz malec okazał się być pierwszym w miocie i największym psem, do tego oczywiście zadeklarowanym żarłokiem, który mimo matczynych ostrzeżeń właził jej do miski, a po zakończeniu karmienia gdy rodzeństwo przewracało się na plecy i zasypiało, Argo oczywiście leciał za Attą, w poszukiwaniu resztek pożywienia.

Barbet Argo
W międzyczasie Piotr zademonstrował nam zdolności myśliwskie psów, a jednocześnie pokazał jak bardzo meczące dla psa jest szukanie zwierzyny. Choco po trzech „rundach” wyglądał jakby od dobrych kilku godzin biegał przy rowerze. Wypił miskę wody i zasnął. Pierwsze dwie rundy były rozgrzewkowe, Choco zostawał pod drzwiami, Piotr szedł w krzaki (tak, że pies go nie widział) i chował kaczkę. Choco na komendę ruszał szukać, bardzo ciężko było mu węszyć bo wiał silny wiatr, który znosił zapach. Gdy już z dokładnością mniej więcej dwóch–trzech metrów namierzył „ofiarę” zaczął skakać nad gęstwiną tak by w locie wypatrzeć zabawkę, rozkopywanie krzaków trwało by zbyt długo i pies doskonale o tym wiedział. To była pestka. Za trzecim razem kaczka znalazła się na metalowym słupie o wysokości ok. dwóch metrów tuż obok rozłożystego drzewa. Wiatr wiał mocno, a mimo tego Choco wyczuł zapach i zaczął krążyć dokoła drzewa podnosząc łeb, czuł, że kaczka jest nad nim jednak nie mógł jej dostrzec (my jej nie widzieliśmy). Nie mógł też wdrapać się na leszczynę. Metoda była tylko jedna… Barbet stanął na dwie łapy i zaczął trząść drzewem. Wiedział, że nie ma innej metody, kaczka musi spaść. Pech chciał, że kaczka był na metalowym słupie, którego pies nie miał szans ruszyć. Boksowanie trwało kilkadziesiąt sekund, a intensywność była na tyle duża, że groziła połamaniem drzewa….więc zabawa się skończyła.

barbet, Francuski Pies Dowodny, zdjęcia, french water dog, photo, pictures, argo Kiedy zdaliśmy test na przyszłych właścicieli, dowiedzieliśmy się, że został już tylko jeden pies (6) w dodatku następnego dnia przyjeżdża hodowca ze Szwajcarii (7 – jeden dzień później i…), by go obejrzeć i zapewne kupić, trzeba było decydować natychmiast. Decyzje znacie, tylko, że do „wzięcia” był jeden szczeniak, pozostałe były już kupione. Ania zmarkotniała na dobre, bo tylko przypadek mógł sprawić, że maluch z czerwoną obróżką był tym który został. I co? znowu zrządzenie losu (8) wszyscy zarezerwowali swoje psy wirtualnie bez wybierania konkretnego szczeniaka, my jako pierwsi pojawiliśmy się na miejscu. Więc Argo był nasz. Skąd Argo? A na tym spędziliśmy (nasze rodziny też) tydzień, miot na A, więc wybór nie był łatwy, w finale „Argo” wygrał z „Admirałem” Po dwóch miesiącach pojawiliśmy się w Górce znowu, by odebrać malucha. Tradycyjnie spędziliśmy z Piotrem cały dzień, na pożegnanie (które Piotr strasznie przeżył) obiecaliśmy wystawiać psa tak by uzyskał status reproduktora. I pojechaliśmy z malutkim Argo do domu.

Przypadek?

Tags:

Barbets en Bresse

Dziesięć małych Barbetów przyszło na świat we Francji w hodowli de le serve de la chapelle d’Alexandre. Rodzicami są Coccolina i Booly Wooly. Część jest jednolicie brązowa, pozostałe mają charakterystyczne białe łatki.

Tags: , ,

Minął pierwszy miesiąc…

..chodzenia do przedszkola, z setki zdjęć wybrałem kilkanaście i umieściłem w galerii. są tutaj – przedszkole W tle widać kolegę naszego malca – Frodo Zdjęcie na dziś :

barbet, Francuski Pies Dowodny, zdjęcia, french water dog, photo, pictures, argo

Tags: ,

Przybyło Barbetów

barbet, Francuski Pies Dowodny, zdjęcia, french water dog, photo, pictures, argo Najpierw dostaliśmy informację z Barbeciarskiej Chaty. Na świat przyszło dziewięć maluchów. Tatą jest Choco, a mamą Tania czyli siostra Atty, wychodzi na to, że Argo ma rodzeństwo przyrodnie :D

Więcej tutaj – Barbeciarska Chata .

A wczoraj z kolei przyszła wiadomość z Finlandii, że i tam urodziły się szczenięta ale, że Finowie są jacy są, nie wiadomo kto jest ojcem maluchów, zdecyduje badanie DNA.

Tags: , , ,

Copy Protected by Tech Tips's CopyProtect Wordpress Blogs.