Porcja zdjęć wysokiej jakości ze stycznia, tam m. in. odplątywanie bałwana.
Zapraszam do przeczytania historii najsłynniejszego Barbeta – Moustache’a.
Tags: austerlitz, ciekawostki, historia, jean lannes, moustache, zdjęcia
Porcja zdjęć wysokiej jakości ze stycznia, tam m. in. odplątywanie bałwana.
Zapraszam do przeczytania historii najsłynniejszego Barbeta – Moustache’a.
Tags: austerlitz, ciekawostki, historia, jean lannes, moustache, zdjęciaGaskonia (fr. Gascogne, gask. Gasconha), kraina historyczna w południowo-zachodniej Francji, która była francuską prowincją przed rewolucją francuską. Obecnie podzielona jest pomiędzy region Akwitanii (departament Landes, Pyrénées-Atlantiques i południe Lot-et-Garonne) oraz Midi-Pyrénées (departament Gers, Hautes-Pyrénées, południowy zachód Tarn-et-Garonne i zachód Haute-Garonne). Jej historyczną stolicą jest miasto Auch.
Przypadek ? Pierwsze pisane źródło mówiące o Barbetach – Gaskoński Hrabia, największy w historii Król – miłośnik rasy – Henryk IV, urodzony w Pau w Pyrénées-Atlantiques. Marszałek Jean Lannes, czyli ten który odznaczył Moustache po biwie pod Austerlitz urodził się w Gers. Wszyscy urodzili się w Gaskonii.
Tags: austerlitz, ciekawostki, historia, jean lannes, moustacheHistoria Barbetów jest długa i imponująca a jej początki sięgają starożytności. Wzmianki o nich wskazują na niezwykłą różnorodność zastosowań a historyczne świadectwa o istnieniu rasy zawsze są pełne szacunku i uznania wobec ich umiejętności i charakteru. Dostępne źródła pozwalają przyjąć, że patrząc dziś na Barbeta widzicie go niewiele innym od tego sprzed prawie dwóch i pół tysiąca lat.
Pies w typie Barbeta (“o grubej szacie, średniej budowy”) jest prawdopodobnie przodkiem nie tylko pudli ale właściwie każdej myśliwskiej rasy. Tak właśnie już czterysta pięćdziesiąt lat przed Chrystusem opisał psa myśliwskiego Ksenofont w “Kynegetikós” czyli “Polowanie z psem”. Ten wielki ateński bohater zetknął się z tymi psami w czasie Anabazy (marszu dziesięciu tysięcy), gdy stojąc na czele greckich najemników, wycofywał się z serca Mezopotamii (po bitwie pod Kunaksem w pobliżu Babilonu).
Psy tego typu rozprzestrzeniły się później na obszarach północnej Afryki i bliskim wschodzie, towarzysząc koczowniczym plemionom przemieszczającym się wzdłuż wybrzeża morza Śródziemnego. Świadectwem tego są liczne zachowane wizerunki tych psów pozwalające prześledzić ich powolną ewolucję i migrację. Psa w typie “Barbeta” miał podarować Ceazar – Kleopatrze. Wraz z Arabskimi podbojami, psy te na stałe zadomowiły się na olbrzymich terenach północnej Afryki aż po wybrzeża Atlantyku, będąc nieocenionymi towarzyszami myśliwych i pasterzy. W 711 roku naszej ery Arabowie pod wodzą Tarika przepłynęli cieśninę Gibraltarską (Gibra al Tarik – góra Tarika) i rozpoczęli błyskawiczny podbój Iberii, by do 730 roku zająć cały półwysep i znaczną część królestwa Franków (m.in. Andaluzję). Oczywiście wraz z wojownikami pojawili się ich nieodłączni towarzysze – psy. Arabska inwazja została powstrzymana dopiero w 732 roku, kiedy Karol Młot zadał im klęskę w bitwie pod Poitiers, a duża grupa tych psów padła łupem zwycięzcy. W ten właśnie sposób Barbety zadomowiły się we Francji a następnie rozprzestrzeniając się po Europie i krzyżując się z innymi psami dały początek innym rasom.
Nazwa rasy pochodzi od francuskiego słowa “Barbe” oznaczającego brodę. Barbety od zawsze były psami myśliwskimi i pasterskimi (szczególnie cenionymi na królewskim dworze). Według niektórych źródeł psy pracowały również na statkach wśród rybaków i marynarzy pełniąc podobne funkcje jak ich mniejsi kuzyni – Portugalskie Psy Dowodne (praca przy linach i sieciach). W średniowieczu psy te cieszyły się szczególnym uznaniem a posiadanie psa tego rodzaju było oznaką prestiżu i wysokiej pozycji społecznej – w Aix przed wybudowaną w XII wieku świątynią, znajduję się pomnik Św. Marcina w towarzystwie… psa, na freskach we Florenckiej Bazylice autorstwa Benozzo Guzzol, pies towarzyszy procesji. Zawsze jest to pies “wełnisty, średniej budowy” i co szczególnie istotne – wyraźnie odróżniający się od innych ówczesnych psów. Pierwsze historycznie źródło dotyczące Barbetów pochodzi z XIV wieku – kilka wersów poświęcił im gaskoński Hrabia w manuskrypcie napisanym w 1397 roku. W 1570 roku dr Johannes Caius, będący osobistym lekarzem królowej Elżbiety, podjął pierwszą próbę sklasyfikowania rasy i w swoim “De Canibus Britannicus” do grupy psów polujących i tropiących zaliczył: setera, spaniela wodnego i psa dowodnego. Samego psa określił jako “wyjątkowo użytecznego i skorego do zabawy” a nadany mu przydomek “Mud Dog” tłumaczył tym, że pies uwielbia przebywać w zabłoconych i podmokłych terenach. W XVI wieku francuski kynolog Fouilloox po raz pierwszy użył znanej nam dziś nazwy – Barbet, dodając mu jeszcze pseudonim “laineux” czyli “wełnisty”. Wielkim pasjonatem Barbetów był uwielbiający polowania Król Francji Henryk IV, urodzony zresztą w tej samej okolicy co wcześniej wymieniony gaskoński Hrabia.
Rasa ta na dworze pierwszego Burbona była tak poważana i rozpowszechniona, że w roku 1587 dama dworu niejaka Corisande zaczepiona w kościele przez Pana de Bellieure – kanclerza Marii Medycejskiej usłyszała, że przyszła do świątyni w towarzystwie “głupca, małpy i Barbeta”. Poza podtekstem politycznym (nie wiem czy Henryk był w mniemaniu kanclerza głupcem czy małpą), całe zdarzenie świadczy o tym, że już wtedy rasa była znana i odróżniała się od innych psów myśliwskich. W 1621 Gerwazjusz Markham w swojej “Sztuce Tropienia” określa Barbety jako bliskich kuzynów spaniela. Filozof Voltaire w jednym ze swoich listów do Schomberga określił Barbeta jako najlepszego przyjaciela człowieka. Rasa dała również źródło francuskiemu powiedzeniu “être crotté comme un Barbet”, oznaczającemu nic innego jak bycie bardzo, bardzo zabłoconym. W XVIII o Barbetach pisał Linneusz nazywając je Cams aquaticus major czyli Większym Psem Wodnym W napisanej w 1750 roku “Histori Naturalnej” autorstwa Hrabiego George Louis Buffona w widnieje najstarsze znane graficzne przedstawienie Barbeta.
W czasie wojen napoleońskich, Barbety towarzyszyły Francuzom na wszystkich frontach wojny od Hiszpanii po Rosję, pilnując obozowisk i pełniąc rolę gońców. Wiele z nich zostało odznaczonych, a najsłynniejszy – Moustache był sławny w całej Wielkiej Armii.
W XIX wieku badania nad rasą prowadził Charles Diguet’s La Chasse au Maras, uznając Caniche i Barbety jako jedną i tą samą rasę. Baron Dunoyer de Noirmont, w swojej tysiąc stronicowej pracy Histoire de la Chasse en France wymienił Caniche jako odmianę Barbeta. Diguet określił Barbeta, jako niezrównanego pływaka, odpornego nawet na najniższe temperatury, świetnego aportera i tropiciela, psa niezwykle odważnego i zdecydowanego. Wszystkie te próby zakwalifikowania Barbetów, świadczą o ich bliskim pokrewieństwie z innymi rasami.
W 1891 roku wprowadzono standard Barbeta, dzięki ciężkiej pracy Pana de Coninck. Barbetem, który stanowił podstawę wzorca był Pilote, właścicielem psa zaś był niejaki Pan Coste.
Francuskie Psy Dowodne mają niezwykłą przypadłość pojawiania się w sercu wydarzeń, które zmieniają bieg historii. Niestety ta sama historia jest dla nich niezwykle okrutna i psy te wielokrotnie stawały w obliczu zagłady. Wraz z osuszaniem bagien i terenów podmokłych, psy te utraciły swoje naturalne środowisko. Zanik “kultury myśliwskiej” spowodował, że ich zalety przestały być cenione a populacja szybko się skurczyła. Pierwszą wojnę światową przetrwało kilkanaście psów. Po drugiej wojnie światowej ocalała już tylko garstka psów na francuskiej farmie Mas de la Chapelle. W latach 70-tych próby odtworzenia rasy podjęła się Pani Patre Vincenti, która poświęciła się poszukiwaniu ostatnich żyjących na francuskiej wsi Barbetów i ich bliskich krewnych (przy tak znikomej liczbie “rasowców” nie było innej możliwości), jej ciężka praca zaowocowała odtworzeniem rasy i pozwoliła przezwyciężyć problem “świeżej krwi”. Niestety wciąż mała liczba psów powoduje, że hodowcy zmuszeni są prowadzić ciągłą wymianę psów, a Barbety chociażby z Polski trafiają do Niemiec, Holandii, Kanady czy Finlandii. Dokładną historią Barbetów można prześledzić do 1891 roku, kiedy to powstał pierwszy standard rasy. Niestety przez ostatnie stulecia zainteresowanie rasą spadło praktycznie do zera, Barbety nie wzbudzały zachwytu wśród entuzjastów psów i nie znajdowały szczególnego uznania wśród myśliwych, nie udało im się zrobić wśród mieszczuchów równie błyskotliwej kariery jak pudlom, żyły sobie zapomniane we francuskich wsiach, co jednak paradoksalnie pozwoliło im przetrwać.
Obecnie w świecie tych psów również nie dzieje się zbyt dobrze, Francuski klub Barbeta jest sparaliżowany, a do niedawna rządził nim człowiek, który uważał się za twórcę psa i promował stworzonego przez siebie “barbeta” (on sam uważał, że psy te dawno wyginęły i odtworzył je po swojemu krzyżując pudle z innymi psami). Ludzie, którzy mieli Barbety “starej krwi” byli spychani na margines, psom odmawiano rejestracji i wydawania rodowodów, przez takie określanie standardów FCI, których te psy nie mogły spełnić (dość wspomnieć, że przez te lata wzorcowy wzrost psa zwiększył o 1/3), na szczęście dzięki panu Georgii i pani Elaine Fitcher, stare linie krwi udało się uratować i dziś trwa walka o ty by wykorzystać je dla dobra rasy. Niestety czasu nie da się cofnąć i wiele hodowanych dziś psów nie ma w sobie kropli krwii Barbetów, będąc wyłącznie mieszankami innych ras. Kilkunastu hodowców postanowiło połączyć swoje siły i promować psy pochodzące ze starych linii w jak najmniejszym stopniu zmieszanych z innymi rasami – Barbet Francais.
Więcej szczegółów o historii, w tym o liniach i próbach podtrzymania wspaniałej różnorodności tej rasy można przeczytać tutaj.
Tags: ciekawostki, historia, moustache
Czy kiedyś zastanawialiście się, jakie zwierzęta towarzyszyły Wielkiej Armii? Proste – konie… może muły ciągnące działa, może bydło pędzone w roli żywych zapasów jedzenia. Orły? Również, ale raczej, jako emblematy i herby. Bardziej zainteresowani tematem, zaczną kombinować…może delfiny? Wszak, ktoś przedłożył Napoleonowi fantastyczny plan pokonaniu kanału Angielskiego na tych ssakach, każdy żołnierz miał mieć swojego wodnego rumaka. Są jeszcze pszczoły, pracowity owad z literą „N” był znakiem Bonapartego. Gołębie pocztowe. Na tym koniec, nawet w mojej skromnej bibliotece poświęconej epoce, żaden z autorów nie poświęcił nawet najkrótszego akapitu – psom.
Czworonogów w Wielkiej Armii (u przeciwników również) było bardzo wiele i nie były one pułkowymi maskotkami, ale pełniły pełnowartościową służbę pilnując obozowisk, zapewniając komunikację w czasie bitwy, szukając rannych czy też nosząc amunicję i proch. Żołnierze epoki znakomicie zdawali sobie sprawę z tego jak cenne są te zwierzęta i darzyli je szczególnymi względami. Warto dodać, że rodzimy pies przypominał Francuzom ich ojczysty kraj, co miało pozytywny wpływ na morale. Psy to rozdział w historii wojen raczej niechętnie poruszany. Czworonogi nie przemawiają tak do wyobraźni jak konie i ich wspaniali jeźdźcy. Przewrotne pytanie – czy w czasie wojen napoleońskich jakieś zwierzęta toczyły między sobą na polach bitew swoje własne boje, samemu nie będąc prowadzonymi ręką człowieka (Napoleon, nie zgodził się na szkolenie psów do prowadzenia walki) przejawiając własną wolę i inicjatywę? Domyślacie się odpowiedzi?
Historia małego Moustacha zaczęła się w 1799 roku (a więc w roku, w którym gwiazda Napoleona zaczęła błyszczeć), gdy 40-ty regiment (lub jak kto woli półbrygada) piechoty maszerował, przez Caen w Normandii, na front. Szczeniak miejscowego piekarza, zwabiony odgłosami wesoło grających werbli długo przyglądał się pstrokatej zbieraninie, a gdy oddział wyszedł z miasta, ruszył za nim. Przez trzy dni Barbet trzymał się w bezpiecznej odległości od regimentu. W nocy krążył dookoła żołnierzy, łaził po okolicznych bagnach i moczarach, za dnia szedł śladem oddziału. Gdy czwartego dnia podszedł do obozowiska był jedną wielką kulą zaschniętego błota. Jak musiał wyglądać, skoro żołnierze przezwali psa Wąsaczem, podczas gdy nazwa rasy pochodzi od charakterystycznej brody? Ciekawe, że w niedalekiej przyszłości, wąsy staną obowiązkowym elementem wyglądu weteranów Armii Napoleona.
Trzynastego czerwca 1800 roku w czasie Kampanii Włoskiej, psiak wykrył austryjackiego szpiega, który przeniknął do oddziału. Wieczorem tego samego dnia Francuzi rozłożyli się obozem w dolinie Balbo, w środku nocy śpiących żołnierzy obudziło głośnie szczekanie, rozdrażniony pies za nic nie chciał się uspokoić. Wkrótce „obudzony” obóz zaatakowali, korzystający z osłony ciemności, Austryjacy. Żołnierze z trudem odparli wroga a sam Moustache w czasie potyczki został lekko ranny. Wszyscy wiedzieli, komu zawdzięczają życie. Dzień później Barbet wziął udział w bitwie pod Marengo, broniąc chorążego przed atakiem innego psa. Tak wyglądała już do końca służba w czasie walki – zawsze w centrum oddziału u boku chorążego.
Sława przyszła w dniu najwspanialszego zwycięstwa Napoleona. Drugiego grudnia 1805 roku na polach pod Austerlitz stanęło naprzeciwko siebie ponad 150.000 tyś. Ludzi. Czterdziesty regiment został ustawiony na lewym skrzydle, mając na wprost oddziały Bagrationa, dowództwo nad odcinkiem sprawował marszałek Jean Lannes (oddział wchodził w skład drugiej dywizji V Korpusu). Na przeciwległym skrzydle Napoleon ustawił 9.000 ludzi pod Davoutem, który miał przed sobą ponad trzykrotnie liczniejszego wroga. To tutaj pod okiem genialnego marszałka miała się rozegrać kluczowa dla bitwy potyczka. O dziewiątej zaczęło się piekło.
Davout sobie tylko znanym sposobem utrzymywał pozycję, podczas gdy Lannes miał zdobywać pozycję przeciwnika.. Około godziny czternastej, gdy bitwa była już właściwie wygrana, Lannes wydał rozkaz ataku. Francuzi uderzyli na Rosjan, po którejś z potyczek, pokiereszowane oddziały cofnęły się, by zreorganizować się przed kolejnym atakiem. Wtedy ku trwodze żołnierzy okazało się, że na polu między wojskami pozostał ciężko ranny chorąży regimentu wraz ze sztandarem i orłem. Strata tych “relikwii” otrzymanych od samego Cesarza była dla każdego oddziału hańbą i stanowiła mocny cios w morale wojska (utrata sztandaru wojskom napoleona, zdarzyła się tylko raz). Umierający żołnierz ostatkiem sił owinął się w sztandar, by utrudnić przeciwnikowi jego zdobycie. Odległość między wojskami wynosiła około 300 metrów. Wobec zabójczego ognia nie było żadnej możliwości dotarcia do rannego. Francuz został sam … prawie sam, trzymający się zawsze blisko chorążego pies i tym razem go nie opuścił, mimo huraganowego ognia Barbet wytrwał przy umierającym. Scena ta była tak niewiarygodna, że pobliskie oddziały zaprzestały walki. Ogień (również artyleryjski) na wąskim odcinku prowadzili jedynie Rosjanie próbujący zabić psa. Przez kilkadziesiąt sekund trwający bez ruchu przy żołnierzu, Moustache był celem kilku armat i kilkuset karabinów. Zanim żołnierz umarł, pies został dwukrotnie trafiony. Nie wiemy czy to chorąży przekazał mu ostatnie polecenia, czy sam pies wiedział, co ma robić. Chwilę później Barbet ciągnąc sztandar skierował się z powrotem do swoich. Wściekli Rosjanie widząc wymykający się łup i nieskuteczność prowadzonego ognia, spuścili z uwięzi doga niemieckiego, ten blisko sześćdziesięciokilogramowy kolos pomknął w kierunku dwukrotnie mniejszego przeciwnika. Ranny Moustache, w dodatku ze sztandarem w pysku, nie miał szans by uciec, gdy dog się zbliżył, dumnie zawrócił w jego kierunku i przyjął walkę. Niezwykłe wydarzenie obserwowało kilka tysięcy ludzi, oficerowie wysokiego stopnia z marszałkiem Lannesem na czele. Nikt nie wiedział jak Wąsacz dokonał tego, czego byli świadkami, po krótkiej walce dog leżał martwy, a broczący krwią Barbet przy wiwatach żołnierzy dotarł do francuskiej linii. Troskliwi żołnierze natychmiast wynieśli małego bohatera z pola bitwy, pies został opatrzony (oprócz dwóch postrzałów, miał połamaną łapę). Jako, że w armii Napoleona mierzono wszystkich miarą czynów (buławę marszałkowską nosił w plecaku każdy żołnierz), a do tego dowodzący odcinkiem Jean Lannes, był ulubieńcem armii nie bez przyczyny, toteż nikogo nie dziwiła wizyta, jaką złożył rannemu psu. Gaskończyk udekorował psa medalem za odwagę z wybitymi w srebrze słowami: „Moustache, Francuski pies, odważny żołnierz godny szacunku” na odwrocie zaś: ”W bitwie pod Austerlitz, ranny, ze złamaną łapą, uratował sztandar pułku”. Na polecenie marszałka pies został wciągnięty na listę regimentu, otrzymując pełnoprawną rację żywnościową i żołd. Kilka dni później Barbet został zaprezentowany Napoleonowi, dla którego wykonał kilka sztuczek. Żadna nie rozbawiła Cesarza jak ta, gdy na hasło „wrogowie Napoleona” podnosił tylną łapę. Inna wersja mówi, że Barbet potrafił salutować.
Moustache, przemierzył całą Europę walczył pod Jeną i Frydlandem (a więc w Polsce), by wraz z oddziałem trafić do nieszczęsnej Hiszpanii, tam gdzie zaczęła gasnąć gwiazda Cesarza. W 1809 roku V Korpus roku brał udział w drugim oblężeniu Saragossy. 11 marca 1811 roku, po dwunastu latach służby podczas oblężenia Badajoz, Barbeta – weterana dosięgła kula armatnia, żołnierze pochowali go na polu bitwy, na nagrobku były tylko dwa słowa: „Dzielny Moustache”, niestety Hiszpanie zniszczyli grób, a kości psa wykopali i spalili.
Moustache nie był jedynym znanym Barbetem epoki, wierny Moffino odseparowany od opiekuna w dalekiej Rosji, przebył pół Europy, by odnaleźć go w Mediolanie. Był także słynny Toffino stróż magazynów i Barbuche, który stracił łapę broniąc pułkowego werblisty. Ich historia to zadanie dla zawodowego historyka.
Napoleon przechadzający się po obozie, zagadnął weteranów grających w karty:
- Czy dzielnemu Moustachowi dobrze idzie gra?
- Idą mu karty, tylko wtedy macha ogonem.
11 marca 2006 roku w Asnieres-sur-Seine, odsłonięto pamiątkową płytę poświęconą Moustachowi.
Żródła
• Mad. Jeancourt-Galignani, Les Caniches et leur Elevage (Paris: 1958)
• J. Jupin, Les Chiens Militaires dans l’Armee Francaise (Paris: Berger-Levrault, 1887)
• “The Use of Dogs in War: A Frenchman’s Notion of them as Soldiers,” The New York Times, 7 April 1889,.
• Internet